PKP, czyli wesoły wykolejeniec

Zgłoszenie do artykułu: PKP, czyli wesoły wykolejeniec

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Dostałem kiedyś piękny rower,

jeździłem lata dobre dwa,

lecz kiedy się spotkałem z towarowym z Tych,

został mi tylko komplet szprych.

 Bo na to nie ma mocnych, kiedy pociąg gna,

 kasuje wszystko, co się da.

Kupiłem sobie nowy motor,

jeździłem lata dobre dwa,

lecz gdyby zamknął szlaban dróżnik pod Kętrzynem,

miałbym dziś jeszcze tę maszynę.

 Bo na to nie ma mocnych, kiedy pociąg gna,

 kasuje wszystko, co się da.

Mój ojciec miał małego fiata,

jeździłem lata dobre dwa,

lecz kiedy wracaliśmy z dziewczynami z kina,

wciął nam się ekspres wprost z Berlina.

 Bo na to nie ma mocnych, kiedy pociąg gna,

 kasuje wszystko, co się da.

Wstąpiłem więc do PKP,

lokomotywę wielką mam,

przede mną tylko szyny i nic już nie pomoże,

kasuję wszystko, co na torze.

 Bo na to nie ma mocnych, kiedy pociąg gna,

 kasuje wszystko, co się da.[1]

Bibliografia

1. 

Czyści jak Łza
Archiwum zespołu.

2. 

Kozłowska, Agnieszka