Utwór
 
Osoba
 
Zespół
 
Serie
 
 
Publikacja
 
Rękopis
 
Instytucja
Szukaj
[Jak korzystać?]

[Więcej] Czy wiesz...

że historia szlagierowego utworu „M jak miłość” śpiewanego przez Wojciecha Gąssowskiego narodziła się tak naprawdę na Sali Kongresowej podczas bankietu z okazji 25-lecia Budki Suflera?

[dowiedz się]

Utwór (ostatnia modyfikacja: 2014-07-22 09:37)
Nie płacz Ewka

Tytuł

Nie płacz Ewka

Autor słów

OsobaOlewicz Bogdan

Autor muzyki

OsobaHołdys Zbigniew

Data powstania

1980

1Wariant:Tekst utworu

Nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak

Na twe babskie łzy

Po ulicy miłość hula wiatr

Wśród rozbitych szyb

Patrz poeci śliczni prawdy sens

Roztrwonili w grach

W półlitrówkach pustych S.O.S

Wysyłają w świat

Żegnam was, już wiem

Nie załatwię wszystkich pilnych spraw

Idę sam, właśnie tam

Gdzie czekają mnie

Tam przyjaciół kilku mam, od lat

Dla nich zawsze śpiewam, dla nich gram

Jeszcze raz żegnam was

Nie spotkamy się

Proza życia to przyjaźni kat

Pęka cienka nić

Telewizor, meble, mały fiat

Oto marzeń szczyt

Hej prorocy moi z gniewnych lat

Obrastacie w tłuszcz

Już was w swoje szpony dopadł szmal

Zdrada płynie z ust

Żegnam was... [2]

Informacje dodatkowe

O co chodzi z tą Ewką? Czy istniała naprawdę? A jeśli tak, to kim była? Czy to piosenka o miłości do dziewczyny, tyle, że opowiedziana trochę pokrętnie,? Zaraz się Państwo o wszystkim dowiedzą.

Jeśli by uważnie wsłuchać się w melodię i brzmienie gitar, nie można oprzeć się wrażeniu, że w piosence jest coś z ballady country. Nawet nie bardzo to dziwi, przecież pod koniec siedemdziesiątych lat ZespółPerfect spędził kilka miesięcy w Stanach. Tam Zbigniew Hołdys nasłuchał się i współczesnego, progresywnego rocka, ale nasiąknął także trochę ludową amerykańską muzyką. No to mający idealny muzyczny zmysł, gitarzysta zespołu OsobaRyszard Sygitowicz, swoje solówki dostosował do klimatu. Charakterystyczne dla country brzmienie „ślizgających się” dźwięków osiągnął przyciskając struny… plastykową zapalniczką. Wydaje się, że Hołdys napisał muzykę jeszcze zanim Perfect przepoczwarzył się w zespól rockowy. Bardzo to prawdopodobne, bowiem wtajemniczeni twierdzą, że poszedł z tą muzyką do OsobaAndrzeja Mogielnickiego, przyjaciela i autora pierwszych ważnych tekstów hołdysowych piosenek. Zagrany na akustycznej gitarze utwór nie wzbudził zainteresowania Mogiela, który miał się wyrazić, że „to nudne i ewentualnie nadaje się na drugą stronę jakiegoś singla”. W każdym razie teraz, jesienią 1980 r. ideologiem Perfectu był Bogdan Olewicz, dziennikarz, anglista, muzyczny erudyta i to jemu przyszło zmierzyć się z kompozycją Zbyszka Hołdysa.

Bardzo trudno szła mi robota – wspomina. Początek był łatwy, bo miał „opowiadającą frazę”, ale potem w refrenie następowała dosyć spora kaskada jednosylabowców. Nie są one w polskim języku tak obficie wyposażone w znaczenie, jak w języku angielskim. Trzeba było wpaść na zbitki zawierające jednak jakąś treść, stąd „idę tam”, „już wiem”, „żegnam was”. Sklecenie z tego opowieści nie było proste. To musiało być splecione w sposób naturalny z narracją.

No właśnie narracja. Z pozoru mamy do czynienia z pożegnalną piosenką zakochanych. On odchodzi, na zawsze, może nawet na „tamtą” stronę. Ona szlocha. On ja pociesza? Nic bardziej błędnego. Zaraz się okaże, że to bardzo poważne egzystencjalno-filozoficzne, osobiste wyznanie… Bogdana Olewicza.

W owym czasie grupa The Doors była częścią mojego życia – mówi. Ich zagadkowo-symboliczny tekst do piosenki „Love street” dawał wyobrażenie o tym jak wyglądały pierwsze hipisowskie lata, pierwsze utwory. Sam byłem hipisem, pomieszkiwałem w komunie, odpowiadała mi ta ideologia i tu nagle patrzę, a u nas „po ulicy Miłość, hula wiatr”. Nie ma prawdziwych poetów i pisarzy na miarę Charlesa Bukowskiego czy Ginsberga. Nasi poeci w alkoholu szukają natchnienia, a może sensu życia. Bardzo byłem zawiedziony tym, że wszystkie te idee blakną, bowiem „telewizor, meble, mały fiat, oto marzeń szczyt”, a dawni idole „obrastają w tłuszcz”. Tak bardzo się bałem, pójścia ich śladem, zdrady, skalania się, że pomyślałem, że wszyscy ci którzy młodo umarli Jim Morrison, Hendrix, znaleźli sposób na zachowanie czystości. Wczesna śmierć nie pozwoliła im się zbrukać. Była smutna jesień, miałem jak to się dzisiaj mówi „doła” i przychodziły mi do głowy takie myśli, żeby zostawić wszystko jak jest i pójść na spotkanie „tam gdzie przyjaciół kilku mam, od lat”, czyli w zaświaty.

Uff. Na szczęście wbrew ostatnim słowom piosenki brzmiącym „nie spotkamy się”, spotkaliśmy się, choć w temperaturze powyższych wyznań, czuć żar ideologii Dzieci Kwiatów. Wyjaśnijmy jeszcze sprawę Ewki, a właściwie dwóch Ewek. Bo były dwie. W tym celu przenieśmy się do jednej z warszawskich szkół średnich, w której Bogdan Olewicz nauczał języka angielskiego. Był nauczycielem wyjątkowym. Szukał nietypowych metod oswajania z językiem i anglosaską kulturą. Jedną z nich było studiowanie tekstów poetów Morrisona, Boba Dylana. Dla osiągnięcia większego autentyzmu zapraszał na te lekcje z gitarą Zbyszka Hołdysa, a ten te wiersze-piosenki wykonywał. Nie trwało to długo, ale na tyle, że jedna z uczennic, właśnie Ewka zakochała się w Zbyszku, a i ona jemu okazała się być nieobojętna. W każdym razie Hołdys utrzymuje, że to piosenka dla „jego” Ewki.

Była wszakże w tej samej klasie i inna Ewka, o której Bogdan Olewicz opowiada tak: przywędrowała do mojej klasy, po długim pobycie w Stanach, tak, że ta kultura, ideologia były w nią „wrośnięte”. Więc kiedy dochodziło do analizy wierszy, zaskakiwała trafnymi spostrzeżeniami, ciekawymi uwagami, no i jakieś wibracje między nami zaistniały.

Tu pragnę uspokoić Państwa, że profesor Olewicz zachował się wobec uczennicy niezwykle powściągliwie, ale po latach, kiedy się znów spotkali, owe wibracje przekształciły się w bliższy związek. Choć sam zainteresowany określa to jako „spotykanie się”[3].

Występuje na fonogramach

pokaż wszystkie

 
Copyright © 2007-2011 Biblioteka Polskiej Piosenki • Ostatnia aktualizacja: 2017-02-20 12:46
powered by Athenadeign by TreDo
Odsłon od Listopada 2007
63805802

Odwiedzin od Grudnia 2010
45755255
Korzystanie z zamieszczonych na stronie internetowej utworów (w szczególności tekstów piosenek i nut) i ich opracowań, w całości lub jakichkolwiek fragmentach, jest dozwolone wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego w sposób nienaruszający normalnego korzystania z utworu lub słusznych interesów twórcy. Zakazane jest korzystanie lub/i rozporządzanie opracowaniami, przeróbkami i modyfikacjami utworów zamieszczonych na stronie internetowej. W szczególności zakazane jest wykorzystywanie zamieszczonych na stronie internetowej utworów lub/i ich fragmentów, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, w celach zarobkowych.

Biblioteka Polskiej Piosenki dąży do popularyzacji i utrwalenia wiedzy o polskiej piosence historycznej i współczesnej. Jako instytucja publiczna stara się utrzymać najwyższe standardy zgodności z obowiązującym w Polsce prawem. Biblioteka nie czerpie żadnych korzyści z podejmowanych przedsięwzięć - kieruje się dobrą wolą. Szacunek do pracy Twórców, Autorów i Artystów jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania Instytucji. Jeżeli umieszczenie tekstu utworu jest sprzeczne z czyimiś prawnymi lub osobistymi interesami - uprzejmie prosimy o kontakt przy pomocy znajdującego na górze strony formularza lub przy pomocy poczty elektronicznej. Tekst zostanie bezwzględnie usunięty.

Strona Biblioteki Polskiej Piosenki wykorzystuje tzw. pliki cookie do zliczania unikatowych odwiedzin oraz przechowywania informacji o historii odwiedzonych rekordów Biblioteki Cyfrowej. Pliki cookie nie są przechowywane po zamknięciu sesji przeglądarki. Odwiedzający może zmienić ustawienia plików cookie korzystając z odpowiednich okien ustawień swojej przeglądarki.